Muszę przyznać, że autorzy stanęli na wysokości zadania. Przełożenie jakości stworzonej przez nich gry na poziom produkcji zachodnich idealnie komponuje się z porównaniem tytułowego malucha do „światowych” aut. Swojski kicz, niedopracowane szczegóły i prowizorka godna prawdziwego polskiego automoblisty, który przed wyjechaniem na trasę nie może zapomnieć o dospawaniu tu i tam blach do podłogi, celem załatania wszechobecnych dziur...
Jako że nie miałem okazji zagrać w pierwszą część, tych - jak głosi napis na pudełku - „kultowych” wyścigów, ciekawiło mnie, co tym razem przygotował Play. Z ich grami jest według mnie trochę tak, jak z „jajkami z niespodzianką” – nigdy nie wiadomo co będzie w środku... Już po krótkiej grze zacząłem się zastanawiać, jak można wypuścić na rynek tak niedopracowany produkt, gdzie już na pierwszy rzut oka widać mnóstwo niedociągnięć, z których prawdopodobnie sporą część można by poprawić, przy choćby odrobinie dobrej woli ze strony zespołu tworzącego grę. Wygląda na to, że ekipa z K-tech odpowiedzialna za Maluch Racer 2 postanowiła chyba zaoszczędzić na testerach.
Zacznijmy od tego, że w menu nie ma muzyczki. Niby nic, ale jednak człowiek przyzwyczaił się do tego, że zawsze gdzieś tam w tle coś słychać. Wywołało to u mnie reakcję zagubienia tak daleko idącego, że myślałem przez chwilę, iż siadły mi kolumienki podpięte do kompa albo co gorsza wzmacniacz. Krótki test wykazał jednak, że mp3 z Winampa słychać w głośnikach bez zarzutu – tak więc z całą stanowczością potwierdzam – muzy w menu brak. Skoro już o dźwiękach mowa, efekty audio podczas samej jazdy są słabiuteńkie i to zarówno jeśli chodzi o ich ilość, jak i jakość - odgłos silnika, hamowania i zderzenia to nieco za mało jak na dzisiejsze standardy gier o wyścigach, zwłaszcza kiedy brzmią one tak mizernie jak tutaj. Wskazówki „pilota” pozostają nieme, tak więc pomoc ogranicza się tylko do bezgłośnie pojawiających się na ekranie strzałek. Do tego ta muzyka... Rzeczywiście jest ona godna kaszla i zimnego łokcia – dicho najpodlejszego rodzaju, na dodatek trąci ona nutą jakiegoś amatorskiego programu do komponowania. Tak więc dźwięk oceniam bardzo nisko.
Było o dźwięku, a teraz o obrazie. Tu mogę wspomnieć o jednym z niewielu plusów tej gry, czyli dość szczegółowym odtworzeniem wyglądu „malaczy” – zarówno sylwetki, jak i wnętrza, całkiem nieźle trzymają się rzeczywistości. Otoczenie również nie wyglądałoby najgorzej, tyle że wszystko dookoła jest całkowicie statyczne! Oprócz pojazdów konkurentów, na torze nie porusza się nic. Co więcej, nie da się uszkodzić żadnego obiektu na trasie, za wyjątkiem przewrócenia paru skrzynek czy tablic od checkpointów. Jeśli dodamy do tego jeszcze dość „cukierkową” i mało realistyczną kolorystykę grafiki, brak dobrych efektów świetlnych, zaczyna to wszystko wyglądać coraz gorzej. I nic nie pomoże dodanie paru „bajerów”, takich jak efekt soczewki, zwłaszcza że nawet na konfiguracji nieco przewyższającej zalecaną gra gubi klatki, co w bardzo istotny sposób utrudnia zmagania na torze. Sposób w jaki rozwiązano kwestię zmiany kamery również nie jest najlepszy – przełączając się między poszczególnymi trybami obserwacji naszego „bolidu”, jesteśmy skazani na chwilową utratę kontroli nad pojazdem. Dzieje się tak dlatego, że podczas zmiany nie następuje chwilowa pauza akcji, tak jak ma to miejsce w większości innych „ścigałek”.
![]()
Link został usunięty z powodu naruszenia regulaminu forum.













