Ofiarami smoczych kul byli moi koledzy z podstawówki. Pamiętam, jak wyczekiwali z utęsknieniem na każdy kolejny odcinek, by móc przez dwadzieścia minut delektować się podniebną nawalanką dwóch konusów. Pojedynek ciągnął się zazwyczaj przez ileś tam epizodów – przypuszczam, że gdyby przypadkowo kilka z nich wyparowało z ramówki, nikt by się nie zorientował. Ale co mogę wiedzieć ja – szary śmiertelnik – o galaktycznych starciach, w trakcie których rozstrzygają się losy naszego świata.
Wierni miłośnicy poddali "Dragonball: Ewolucja" dogłębnej analizie artystycznej, wyliczając w stu czterdziestu jeden punktach, jakich karygodnych błędów i świętokradztw dopuścili się twórcy. Życie fana jest naprawdę smutne, bo gdy w grę wchodzi jego ukochane dzieło, kończą się żarty, a zaczyna ostre i bezproduktywne ujadanie. Nieznajomość oryginału okazała się raz jeszcze błogosławieństwem. To, co zobaczyłem w kinie, przypominało film klasy B z budżetem klasy A. Oto stwór z kilogramem plasteliny na twarzy przylatuje na Ziemię wraz ze swoją niebezpieczną pomagierką w olbrzymim ekspresie do kawy, aby zebrać tytułowe smocze kule – artefakty zapewniające władzę absolutną.
Powyższy opis brzmi niemal równie szokująco, co wyznania zakupoholiczki po skasowaniu ostatniej karty kredytowej. Mimo to obraz Jamesa Wonga okazuje się świetną, bezmózgą rozrywką, która skacze, wydaje z siebie wojownicze okrzyki oraz rozdaje ciosy na lewo i prawo. Historia walki nieopierzonego Goku (sympatyczny Justin Chatwin) ze złym lordem Piccolo jest oczywiście zaledwie pretekstem dla kolejnych scen akcji, ale nikt mi nie wmówi, że oryginał był poważnym, wielowarstwowym traktatem egzystencjalnym.
Sojusznikiem "Dragonballa" w walce o wpływy kasowe może okazać się sentyment widzów. Ci, którzy z rozrzewnieniem wspominają początek lat 90. oraz filmy rozpowszechniane na pirackich kasetach wideo, mają teraz szansę niczym Marcel Proust wyruszyć w podróż w poszukiwaniu straconego czasu. No dobra, porównanie jest zdecydowanie na wyrost, ale ponoć żyjemy w takim dziejowym momencie, gdy trudno odróżnić kulturę wysoką od niskiej. Zamiast więc opychać się przed snem kalorycznymi magdalenkami, wystarczy kilka kęsów smoczych kuleczek. Lekkie, zdrowe i przyjemne.
Ogólne
----------------------------------------------------------------------
Źródło : BluRay
Pełna nazwa : Dragonball.Evolution.2009.720p.
BluRay.x264-BestHD-PL.AUDiO-RAiCY
Format : Matroska
Rozmiar pliku : 4.64 GB
Czas : 1 h 25 min
----------------------------------------------------------------------
Wideo
----------------------------------------------------------------------
Kodek : x264
Nominal bit rate : 7 868 Kbps
Rozdzielczość : 1280 x 536
Przepływowość ramek : 23.976 fps
Profil : High@L4.1
----------------------------------------------------------------------
Audio 1
----------------------------------------------------------------------
Kodek : AC-3
Przepływność bitów : 384 Kbps
Kanały : 6 channels
Częstotliwość próbkowania : 48.0 KHz
Język : Polish
----------------------------------------------------------------------
Audio 2
----------------------------------------------------------------------
Kodek : DTS
Przepływność bitów : 1 510 Kbps
Kanały : 6 channels
Częstotliwość próbkowania : 48.0 KHz
Język : English
produkcja: Hongkong , USA
gatunek: Fantasy, Przygodowy
data premiery: 2009-04-17 (Polska) , 2009-03-10 (Świat)
reżyseria James Wong
scenariusz Ben Ramsey zdjęcia Robert McLachlan
muzyka Brian Tyler
czas trwania: 85 dystrybucja: Imperial - Cinepix
Format: HD Ready-720p/Lektor PL