Nie będzie FIFA 10. To znaczy będzie, gra będzie z pewnością, ale również z pewnością nie będzie się tak nazywała. Dziesiątka nie jest w cenie w marketingu growym, z różnych powodów, nad którymi nie będziemy się tu rozwodzić. Dość stwierdzić, że na 110% Electronic Arts, wydawca gry, nie zdecyduje się na taki krok. Może gdyby gra miała w tytule zwykły rok, tak jak PES, tak, to mogło by jeszcze przejść - FIFA 2010 brzmi tak sobie, ale jakoś dałoby się to przepchnąć. Ale FIFA 10? Nie, tak się nie da.
Jak japońskie RPG
Więc jak będzie? Cóż, EA może obrać jedną z utartych już ścieżek. Na przykład może iść w kierunku wytyczonym przez firmę Square Enix, które stanąwszy przed dylematem jak nazwać dziesiątą część Final Fantasy, wybrało zwykłego Xa. Cyfry rzymskie są ładne, zgrabne i nie tak kontrowersyjne jak te, wiecie, arabskie, więc... FIFA X? Wygląda niebrzydko, w wymowie też można ładnie tego iksa zaakcentować, potencjał rozwojowy XI, XII, XIII i tak dalej także jest. Dość prawdopodobna opcja, prawda?
Jak Radeony i GeForce'y
Wydawcy serii FIFA mogą także skorzystać z doświadczeń producentów kart graficznych. Firmy ATi i nVidia całkiem niedawno także musiałby coś zrobić z dziesiątką. Obie firmy numerowały swoje serie kart tysiącami, a gdy dotarły do serii 9xxx napotkałby barierę, którą pokonały w podobny sposób. ATi zostało przy tysiącach, dodało przed nimi najpierw X właśnie a potem HD i zaczęło jechać od nowa od 1xxx, dzięki czemu mają spokój na ładnych kilka lat. Tajwańska nVidia zaś w nowej serii swoich kart porzuciła jeden rząd dziesiętny, pominęła pierwszą setkę i dodała technologicznie brzmiące GTX - stąd nowe karty GTX 260 i GTX 280. Niestety, FIFA GTX brzmi nieco dziwnie, a FIFA HD... cóż, też jakoś tak nijako, przynajmniej bez jakiegoś numerka. Nie tędy droga chyba.
Coś oczywistego
No właśnie, może więc po prostu dodamy coś, co jest oczywiste? FIFA Football brzmi dobrze, zgodzicie się. Problem tylko w tym, że amerykańska wersja musiałaby się nazywać FIFA Soccer, bo u nich futbol to całkiem inna dyscyplina sportu i mogłyby wyniknąć nieporozumienia na grubszą skalę. W sumie patrząc na amerykański futbol także można się czegoś nauczyć - seria gier Madden NFL, także wydawanych przez EA, a traktujących o tym narodowym sporcie USA, firmowana jest nazwiskiem słynnego trenera i komentatora Johna Maddena. Może tędy zatem? Nie przychodzi mi do głowy jakiś dobry amerykański przykład, ale po polsku nowa FIFA mogłaby nazywać się na przykład Szpakowski FIFA albo nawet Borek FIFA. W tym drugim przypadku byłoby jeszcze śmieszniej, bo można by panu Mateuszowi wypomnieć, jak podkładał głos komentatora w żenującej piłce kopanej Polska Goola! wydanej całe wieki temu przez Manta Multimedia.
W stronę Microsoftu?
Można też iść za Microsoftem, który nie przejmuje się kolejnością i zamiast nazwać drugą konsolę Xbox po prostu Xbox 2, przeskoczył o 359 pozycji i dał nam Xbox 360. Niestety, FIFA 360 brzmi jeszcze bardziej durnie. Z drugiej jednak strony początkowo rozważano w MS dodać po prostu słówko "następny" - a FIFA Next jest już całkiem, całkiem, zwłaszcza jeżeli byśmy zmienili to na FIFA neXt, akcentując tą rzymską dziesiątkę. Wilk syty, owca cała, tłumy szaleją. Problem tylko w tym, że jest to rozwiązanie krótkoterminowe i na 2010 rok trzeba by wymyślić już coś nowego... lub też z gracją operatora młotka przywalić FIFA neXt 2 i mieć spokój aż do kolejnej dekady.
Jak będzie
Nie wiadomo oczywiście, jak się ma nazywać następna gra z serii FIFA. Jakoś nazywać się musi jednak. Macie jakieś pomysły? Rzucajcie tutaj. My potem założymy odpowiednie domeny i EA będzie nam musiało zapłacić grube miliony, żeby mieć swoje fifanext.com czy też fifax.com. Łatwiej trafić w taką nazwę, niż wygrać w Lotto, nie? A efekt ten sam - dom na Karaibach i wakacje do końca życia.













no ale twórcy gdzieś się pogubili, i ważniejsza stała się grafa. Od tamtego czasu łupiemy w Pesa, który robi ciągłe postępy, a co do Fify to wystarczy demko, zagrać 5 meczyków i tyle co do miodu, Kanadyjczycy nie potrafią robić takich gier
, smutna prawda





