Gdy rozległa się syrena końcowa, Marcin Gortat stał z uniesionymi rękoma pod koszem Orlando Magic. To jego trzy celne rzuty osobiste w ostatnich sekundach meczu zapewniły trzecie zwycięstwo Magic w serii z Charlotte Bobcats.
W trzecim meczu z rzędu Gortat grał 20 minut, zastępując mającego znowu kłopoty z faulami Dwighta Howarda. Był to najlepszy mecz Polaka w tych playoffach i jeden z tych, które na pewno zapamięta na długo.
Orlando Magic pokonali Charlotte Bobcats 90:86, a Gortat rzutami wolnymi zdobył trzy ostatnie punkty dla swojego zespołu. Gortat był umyślnie faulowany przez graczy Bobcats, którzy próbowali jeszcze odrobić straty, licząc na to, że polski środkowy mylić się będzie na linii rzutów wolnych. Gortat trafiał jednak mimo gwizdów kibiców rywali i na oczach siedzącego obok parkietu Michaela Jordana, właściciela klubu z Charlotte.
.
.
.
- To były chyba najważniejsze rzuty wolne w historii Polski - powiedział po meczu Matt Barnes, skrzydłowy Magic.
całość: Gortat trafił "najważniejsze rzuty w historii Polski" - Sport - WP.PL
To już lekka przesada z tym najważniejszym rzutem w historii Polski.
Robią z Gortata jakiegoś bohatera narodowego. Ciekawe co będzie jak mu przestanie tak dobrze iść w NBA?
Zapraszam do dodawania swoich opinii.








