Nikt nie wie, dlaczego wpadł w morderczy amok.
Tim Kretschmer zabójca ze szkoły Winnenden miał 17 lat i był przeciętnym, trochę nieśmiałym nastolatkiem. Uwielbiał horrory i był zafascynowany bronią. W jego pokoju na ścianie wisiała kolekcja pistoletów na plastikowe kulki. Ulubionymi grami komputerowymi chłopaka były strzelanki.
17 latek pochodził z tzw. dobrej rodziny. Jego ojciec jest właścicielem prywatnej firmy. To prawdopodobnie po nim syn odziedziczył zamiłowanie do broni: ojciec jest bowiem członkiem klubu strzeleckiego. Ma w domu 18 sztuk broni - legalnie. Jedną sztukę z kolekcji wziął rano syn. Zastrzelił z niej 15 osób. 16. ofiarą był on sam.
Rok temu skończył szkołę, w której dziś urządził masakrę. Nie był wybitnym uczniem - po prostu zwyczajnym średniakiem. Nie miał raczej zbyt wielu przyjaciół, ani wśród chłopców, ani wśród dziewczyn.
Pisał o tym na swoim blogu: "Co kocham w sobie? Nic. Co w sobie nienawidzę? Nic. Praca: Niestety, wciąż się uczę".
Nie pomagało przechwalanie się bogactwem rodziców, "kupowanie" sobie przyjaciół poprzez wydawanie na nich pieniędzy i tak traktowali go jak "przegranego" - opowiada gazecie "Bild" jeden z kolegów chłopaka.
Prawdopodobnie ostatnio rzuciła go dziewczyna. Czy mógł to być powód jego zbrodni? Komentatorzy zwracają uwagę, że wśród jego ofiar w szkole były głównie kobiety.
źródło
Sfora.pl - Oto zabójca z niemieckiej szkoły - Świat
Wybaczcie za dział - nie wiedziałem gdzie to podpiać.


















