O tym, że na allegro nie należy kupować gotowców wiadomo nie od dziś, jednak nigdy nie spotkałem osoby bezpośrednio poszkodowanej tym, że kupiła komputer na allegro który w rezultacie okazał się kiczem. Aż do dziś, kiedy to mój serdeczny kolega Mariusz przyszedł do mnie z komputerem który wyłączał się już po dwóch godzinach gry, jak się okazało komputer był kupiony parę dni temu na allegro po dziwnie niskiej, jak na sprzęt na procesorze Intel i7 cenie 1899zł.
Pierwsze co zrobiłem to sprawdziłem sprzęt od strony systemowej, moim oczom ujrzał się system MS Windows XP Home Edition w dodatku z dodatkiem SP2, mówię - coś mi tutaj nie gra , 32 bitowy system dla 4GB DDR3 i Intel i7 to chyba miał być jakiś nie śmieszny żart. Pytam Mariusza czy system instalował sam, odpowiedział, że nie, system był zainstalowany już po zakupie komputera, i tutaj ciekawostka, na budzie nie było żadnego stickera świadczącego o legalności systemu.
Rozpocząłem instalację 64-bitowej wersji Windowsa 7, tym razem z oryginalnego nośnika, z góry założyłem, że wina leży po stronie systemu.
Podczas gdy system instalował się na komputerze przejrzałem dokładnie opis aukcji, zaniepokoił mnie fakt, że przy większości części nie było napisanego producenta tylko było zaznaczone "Tylko markowi producenci" jako, że nie jestem ufny takim cudom nie widom więc w późniejszym czasie postanowiłem to sprawdzić.
System się zainstalował, wgrałem drivery, niezbędne oprogramowanie, oraz pierwszą lepszą z brzegu grę. Po 30 minutach gry zaczęły się spadki FPS'ów oraz zauważalne w słuchu zwiększenie się prędkości coolerów w komputerze, czego w rezultacie po 10 minutach było zawieszenie peceta i jego reset. Był to kolejny argument aby otworzyć komputer i sprawdzić jego bebechy.
Jak zapowiedziałem tak i zrobiłem. Moim oczom ukazał się jeden wielki "burdel" w kablach, no ale przecież nie kable były powodem tego, że komputer się resetował. Zacząłem sprawdzać te wszystkie "markowe" produkty. Muszę stwierdzić, że trochę się rozczarowałem, zacząłem od sprawdzenia ramu, producentem kości był "ProMOS" przyznam szczerzę, że pomimo iż długo zajmuje się komputerami o takim cudzie jeszcze nie słyszałem, a skoro nie słyszałem to nie zalicza się on do "markowych producentów" (jeżeli ktoś może mi coś opowiedzieć o tym producencie, chętnie wysłucham na PW), allegro też za dużo nie mówi o tym producencie, na eBayu co prawda pojawiły się jakieś przebłyski ale i tak nadal byłem sceptycznie nastawiony do tego ramu.
Jedziemy dalej, zasilacz także miał być markowy, może i jest znany ale na pewno nie z pozytywnego aspektu, ponieważ był to zasilacz "Mustang" który króluje na czarnych listach (bagatela miał tylko 350W).
Następnie przyjrzałem się nagrywarce i dyskowi, co do nagrywarki nie mam nic przeciwko, ponieważ sam od wielu lat mam nagrywarkę lite-on'a i sobie chwalę jednak bardziej zaciekawił mnie dysk, który pomimo, że był produkcji jakiejś dziwnej firmy "Quantum" to jeszcze posiadał naklejony sticker z datą produkcji 12-04-2007 więc mam skłonność podejrzewać, że był to jakiś leżak magazynowy.
Myślałem, że już mnie nic nie zdziwi - myliłem się, po ściągnięciu chłodzenia z MSI GT230 nie ujrzałem ani śladu pasty termo przewodzącej, jednak uwidocznił się ukruszony zatrzask więc chłodzenie najwyraźniej było demontowane wcześniej. Poskładałem wszystko do kupy, zrobiłem porządek w kablach, nałożyłem pastę termoprzewodzącą, nadal to samo, po testach memtestem86 okazało się, że ramy posiadają po 2-3 errory na kość.
Nie miałem już ochoty walczyć z tą kupą złomu w którą kolega wpakował 1900zł. Sprzęt złożyłem i poleciłem odesłać go do sprzedawcy.
Podsumowując, nie piszę tego po to żeby się wyżalić, lecz po to by uwidocznić wam, że nie zawsze taniej znaczy lepiej, i czasami lepszą opcją okazuje się złożenie komputera samemu (lub przez zaufaną firmę) niż kupowanie komputerów na allegro po "atrakcyjnych" cenach.
Oczywiście sprzęt trafił do sprzedawcy, pieniądze zostały zwrócone a sprzedawca otrzymał duuuuużego negatywa