W rozgrywanym na Santiago Bernabeu piłkarskim klasyku, Real Madryt uległ Barcelonie 0:2. Tym samym goście z Katalonii uczynili ogromny krok ku obronie mistrzowskiego tytułu. Gole dla Barcy zdobyli Messi oraz Pedro.
Pierwsza odsłona nie przebiegała w porywającym tempie. Pierwszy kwadrans należał do gości z Katalonii, którzy atakowali śmielej. W dwunastej minucie szarżujący z piłką Messi został powstrzymany w polu karnym przez Albiola. Jednak sędzia uznał że nie zostały naruszone przepisy i kazał grać dalej. W drugim kwadransie to Real był bardziej aktywny. Sytuacje stwarzał sobie Ronaldo, jednak wszystkie ataki Królewskich były tłumione w zarodku. W 33. minucie Barcelona zadała cios. Po szybko wznowionej grze z rzutu wolnego, Messi otrzymał kapitalne podanie od Xaviego, minął Albiola i skierował piłkę do bramki strzeżonej przez Ikera Casillasa. Był to pierwszy celny strzał na bramkę Realu. Do końca pierwszej połowy obraz gry nie uległ zmianie. Obie ekipy starały się atakować, jednak bezskutecznie. Głównym aktorem był za to arbiter, który w pierwszej odsłonie pokazał aż pięć żółtych kartoników.
Na drugą połowę Real wyszedł bardziej zmobilizowany. Gospodarze próbowali zagrozić bramce Valdesa, jednak ich strzały były za słabe. W 59. minucie Barcelona podwyższyła prowadzenie. Pedro otrzymał kapitalne podanie od Xaviego, popędził na bramkę i pewnym strzałem w długi róg umieścił piłkę w siatce. Chwilę później Królewscy mogli zmniejszyć stratę, jednak w sytuacji sam na sam fatalnie zachował się Van der Vaart. W dalszej odsłonie meczu Real spuścił z tonu i pozwolił na prowadzenie piłki Barcelonie. W 72 minucie Messi mógł pogrążyć Galacticos, jednak na posterunku był Casillas, który wybił piłkę na rzut rożny. Sześć minut później Argentyńczyk znalazł się w jeszcze klarowniejszej sytuacji, ale i tym razem lepszy był golkiper gospodarzy.
Podopieczni Manuela Pellegriniego nie był w stanie zdobyć nawet jednego gola. Duma Katalonii do ostatniego gwizdka sędziego kontrolowała wydarzenia na boisku i odniosła zwycięstwo, które mocno zbliżyło ją do obrony mistrzowskiego tytułu.
Real Madryt - FC Barcelona 0:2 (0:1)
0:1 Messi 33'
0:2 Pedro 56'
____________________________________________________
Guardiola zaskoczył wszystkich - pokerowa zagrywka. Nikt nie spodziewał się, że można zagrać tak defensywnie. Dawno nie widziałem tak nieefektywnie grającej Barcy. Zagrali kapitalnie pod względem taktycznym, a przede wszystkim skutecznie. I o to (moim zdaniem) głównie chodziło Guardiolii. Wczorajszy mecz nie miał na celu pokazanie o ile Barcelona jest lepsza, bo że są lepsi to dobrze wszyscy wiedzą, ale miał pokazać jak dobrze można poukaładać drużynę nie mając do dyspozycji optymalnego składu, jak dobrze można poukładać drużynę - przestawić ją z drużyny, która przez cały sezon gra piękną piłkę na drużynę walczącą przede wszystkim w defensywie.
Czapki z głów dla Xaviego, kapitalne dwie asysty. Ten zawodnik jest nieoceaniony co potwierdza w niemal każdym spotkaniu. Reszta zagrała dobrze. Real - jak to Real. Szalał, biegał - robił dużo "wiatru". Nieskutecznie. Mina Ronaldo po którymś z kolei odbiorze przez Barcę - BEZCENNA.
Przed mecze twierdziłem, że to spotkanie nie zdecyduje o Mistrzostwie. Nadal tak twierdzę. Przewaga, którą Blaugrana wyrobiła sobie po tym meczu (chodzi mi przede wszystkim o tę psychiczną) może im tylko pomóc. Oby tylko piłkarze nie spoczęli na laurach. Teraz Deportivo, później trudne derby Barcelony i na deser dwumecz z Interem, będzie ciakwie.
Myślę, że ten sezon może zakończyć się kolejnym, fantastycznym dubletem.











