W ostatnim dzisiejszym meczu Premier League, Chelsea przegrała w derbach Londynu z Tottenhamem. Przewaga "The Blues" w tabeli nad Manchesterem United stopniała do 1 punktu
Pierwsza połowa zdecydowanie należała do gospodarzy, choć to piłkarze Chelsea mieli pierwszą dobrą sytuację, gdy z dystansu mocno uderzał Malouda, ale Gomes był na posterunku. W 13 minucie John Terry sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Jermaine'a Defoe, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia. Po chwili Terry zatrzymał piłkę ręką w polu karnym i sędzia podyktował jedenstkę, którą na bramkę zamienił Defoe.
Szczęścia z dystansu próbował Roman Pawluczenko, jednak znakomitą paradą popisał się Petr Cech i wybił piłkę na rzut rożny. W odpowiedzi do bramki Tottenhamu trafił Florent Malouda, ale sędzia gola nie uznał, gdyż Francuz był na spalonym. W końcówce pierwszej połowy znakomitą indywidualną akcją popisał się Gareth Bale. Walijczyk ograł Paulo Ferreire i płaskim strzałem podwyższył prowadzenie. Piłkarze Chelsea mogli szybko odpowiedzieć, jednak atomowy strzał Lamparda, zatrzymał Gomes.
W 50 minucie wynik mógł podwyższyć Defoe, który znalazł się sam przed Cechem, ale czeski bramkarz popisał się świetną interwencją. Kilkanaście minut później John Terry otrzymał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Od tego momentu przewaga Tottenhamu jeszcze wzrosła. Kolejną bramkę mógł dorzucić Bentley, który próbował lobować Cecha, ale ten znówo świetnie wybronił strzał rywala.
W ostatnich minutach kolejne stuprocentowe sytuacje zmarnowali Gareth Bale i Roman Pawluczenko. Rozmary porażki zmniejszył Frank Lampard strzałem z bliska, jednak na więcej gości nie było dziś stać.
Tottenham - Chelsea 2:1 (2:0)
1:0 Defoe 15'
2:0 Bale 44'
2:1 Lampard 90+2'
Tottenham: Gomes, Kaboul, Dawson, Bassong, Assou-Ekotto, Bentley, Huddlestone, Modric, Bale, Pavlyuchenko, Defoe (78 Gudjohnsen)
Chelsea: Cech, Paulo Ferreira (46 Ivanovic), Alex, Terry, Zhirkov, Deco, Mikel (33 Ballack), Lampard, Joe Cole (46 Anelka), Drogba, Malouda.
Żółte kartki: Huddlestone, Pawluczenko (Tottenham) Deco, Zhirkov Terry, Alex (Chelsea)
Czerwona kartka: Terry (Chelsea)
____________________________________________________
Można by rzec: jak Manchester Tottenhamowi, tak Tottenham Manchesterowi. To będą długie 3 kolejki, a dla niektórych nawet 4...
Chelsea prowadzi w tabeli. Ma 77 punktów. Do rozegrania jeszcze mecze ze Stoke u siebie, Liverpoolem na wyjezdzie i Wigan u siebie. Więc pewne 6 punktów i raczej strata punktów na AR. Skończy z 84 punktami.
Manchester ma teraz 76 punktów. Potem Spurs u siebie, Sunderland na wyjeździe i Stoke u siebie. Więc pewnych 6 punktów, a choć liczę na Tottenham, to jednak na OT nie wiem kiedy ostatnio wygrali. Mimo wszystko uważam, że w najbliższej kolejce padnie remis i United skończy sezon z 83 punktami.
Arsenal, który ma teraz 71 oczek, powinien wygrać z Wigan na wyjeździe, z City u siebie (oby), z Blackburn na wyjeździe i wygrana na koniec z Fulham, czyli kończy mając 83 punkty.
Tottenham, po dzisiejszej wygranej ma 64 punkty. Potem możliwy remis na OT, 3 punkty z Boltonem u siebie, cieżki bój o remis w Manchesterze z City i wyjazd do Burnley na koniec. Czyli 7-8 punktów jest w zasięgu, patrząc obiektywnie. 71-72 na koniec.
Natomiast City za tydzień gra w Londynie z Arsenalem, może nawet nie zremisować, potem cięzki mecz z AV u siebie i prawdopodobny remis, bo AV wciąż walczy o puchary, bój ze Spurs u siebie i na koniec ciężki mecz z West Hamem na wyjeździe i raczej można się skłaniać ku wygranej przyjezdnych. Kluczowy wydaje się być pojedynek z AV. Myślę, że w tych 4 meczach MC zdobędą 8 punktów i skonczą sezon z 70, chociaż jeśli nie wygrają z Arsenalem i AV, to nawet zwycięstwo ze Spurs nic im może nie dać.
Mamy tu takie dwa pojedynki: Chelsea vs Liverpool i Spurs vs City. Oba pasjonujące i dla samych zainteresowanych kluczowe, bo przegrana w nich oznacza jakby nie patrzeć wielką "degradację". Rozdziela te drużyny Arsenal, który w zasadzie juz o nic nie walczy i może pomóc Spurs w walce o wymarzoną LM.
To moje zdanie.









