Reprezentacja Polski po raz kolejny nie odniosła zwycięstwa. Biało-czerwoni przegrali 1:2 z Australią, choć zaprezentowali się całkiem nieźle. Podopieczni Franciszka Smudy mieli przez większość meczu sporą przewagę, ale znowu zawiodła skuteczność.
Spotkanie z animuszem rozpoczęli Polacy, którzy zdecydowanie zaatakowali, ale brakowało ostatniego podania. Nie zabrakło tego z kolei Australijczykom, którzy w 13. minucie objęli prowadzenie. Holman otrzymał podanie z prawej strony, łatwo zwiódł Żewłakowa i pokonał Tytonia.
Biało-czerwoni po starcie bramki nie rezygnowali i pięć minut później doprowadzili do wyrównania. Boenisch dośrodkował z lewej strony na krótki słupek do Roberta Lewandowskiego, a ten zewnętrzną częścią stopy sprytnie skierował piłkę do bramki.
Gospodarze długo z prowadzenia się jednak nie cieszyli. W 24. minucie Żewłakow według sędziego sfaulował Garcię i arbiter wskazał na jedenasty metr. Skutecznym egzekutorem karnego okazał się Luke Wilkshire.
Podopieczni Smudy nie podłamali się i w 33. minucie mieli kapitalną okazję do wyrównania. McKain sfaulował w polu karnym Jakuba Błaszczykowskiego i mieliśmy rzut karny. Niestety jedenastki nie wykorzystał Robert Lewandowski, którego intencje wyczuł Federici.
Polacy dążyli do wyrównania, ale w pierwszej połowie rezultat nie uległ już zmianie.
Od 71. minuty Biało-czerwoni grali w przewadze jednego piłkarza po tym, jak czerwoną kartką został ukarany Emerton (dwie żółte). I właśnie po zejściu do szatni tego zawodnika, gospodarze rozpoczęli oblężenie bramki drużyny z antypodów. W 72. minucie Boenisch kapitalnie dośrodkował do Smolarka, ale napastnik Polonii Warszawa źle nastawił stopę i minimalnie przestrzelił. Chwilę później w pole karne centrował Jeleń i głową strzelał Lewandowski, ale nie dał się zaskoczyć Federici.
W 73. minucie zepchnięci do głębokiej defensywy Australijczycy byli blisko wpakowania piłki do własnej bramki, ale na posterunku był golkiper Reading. Dwie minuty później po raz kolejny ładnie dośrodkował Boenisch, ale nieczysto w piłkę głową trafił Smolarek.
Do końca meczu gospodarze napierali, ale bardziej przypominało to 'walenie głową w mur' niż przemyślane akcje. Biało-czerwonym zabrakło wykończenia i ostatniego podania, choć trzeba przyznać, że postęp w grze jest zauważalny.
Polska - Australia 1:2 (1:2)
0:1 - Holman 13'
1:1 - Lewandowski 18'
1:2 - Wilkshire (k.) 26'
W 34. minucie Adam Federici obronił rzut karny wykonywany przez Roberta Lewandowskiego.
eurosport.pl