Asystenci marszałka Bronisława Komorowskiego Waldemar Strzałkowski i Jerzy Smoliński, którzy składali wieniec na grobie pochowanej w środę Anny Walentynowicz, byli pijani - donosi portalpomorza.pl.
"Panowie wnieśli wieniec pod grób. Przywieziony fotograf zrobił im pamiątkowe zdjęcie - do archiwum sejmowego. Delegacja położyła wieniec tuż przed zakopywanym właśnie grobem. Panowie musieli uważać, aby nie stracić równowagi i nie wpaść. Jeden z nich był wyraźnie "zmęczony"…
Natychmiast zameldowali komórką Marszałkowi, że zadanie wykonane - wieniec jest na miejscu.
Nasz reporter zamienił kilka zdań z jednym z członków tej spóźnionej delegacji Marszałka. Nie ujawnił, dlaczego dopiero 2,5 godziny po ceremonii żałobnej, bez świadków, bez rodziny" - czytamy w portalu.
Czy takie zachowanie, w takim momencie jest godne osoby reprezentującej polskie społeczeństwo?
Źródło: Alkohol na pogrzebie Anny Walentynowicz, Skandal nad grobem Walentynowicz. Delegacja Marszałka Sejmu chwiejnym krokiem ze spóźnionym wieńcem/ Aktualności:: Portalpomorza.pl














