Jak informuje “Dziennik – Gazeta Prawna”, Fundacja Ochrony Twórczości Audiowizualnej reprezentująca największych dystrybutorów kinowych postawiła ultimatum administratorom 50 najbardziej popularnych serwisów w kraju, oferujących linki do plików z filmami. Fundacja domaga się od administratorów podpisania odpowiednich umów licencyjnych lub usunięcia linków, grożąc w razie odrzucenia ultimatum konsekwencjami karnymi. W ostatnich tygodniach niemal 60 tysięcy podobnych wezwań wysłał też Związek Producentów Audio-Video.
Setkami maili dziennie bombardują też „piratów” największe polskie stacje telewizyjne.
Efekt jest na razie skromny. Część administratorów rzeczywiście usuwa zastrzeżone pliki, ale na podpisywanie umów decyduje się niewielu. – Ale gdy dystrybutorzy złożą skargę do organów ścigania, właściciele tych serwisów nie będą się mogli wymigać od odpowiedzialności, tłumacząc, że nie wiedzieli o tym, że łamią prawo – mówi gazecie Kaczmarek. Taką furtkę zostawia im art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Ten przepis zwalnia z odpowiedzialności za przechowywane dane właścicieli lub administratorów portali społecznościowych, o ile nie wiedzą o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności.
Bardziej zdecydowane działania zapowiada również policja. W KGP powstaje specjalny wydział wspierania walki z cyberprzestępczością. Będą pracować w tajnym, policyjnym kompleksie na warszawskim Żoliborzu. W samej komendzie głównej wielkich nadziei na skuteczność działu nie ma. – Powinien odpowiadać za zwalczanie tego rodzaju przestępczości, a jego szef powinien być osobiście odpowiedzialny za to, czy łapiemy komputerowych przestępców – uważa doświadczony oficer policji.
Źródło: Czarny Sztandar
znalezione na wolnemedia.net
Moje uwagi na ten temat: to i tak nic nie da, bo na miejsce jednego wareza wskakuje nowy, można bawić się tak w nieskończoność. Są do tego zagraniczne sajty oferujące linki do filmów, więc żeby nie było do nich dostępu, dostawcy internetu musieliby zakładać filtry blokujące dostęp do wyszczególnionych witryn zza granicy tak jak jest to np. w Chinach, ale to już jest ograniczanie w jakiś tam sposób praw obywatelskich więc u nas na to nie pójdą.









