Jak my znikniemy,to nie będziemy sie zastanawiać co potem,bo nas już nie będzie.A tak na wesoło,na pytanie po co żyjemy,można odpowiedzieć,że żyjemy po to aby jeść,a jemy po to aby żyć.
|
|
Jak my znikniemy,to nie będziemy sie zastanawiać co potem,bo nas już nie będzie.A tak na wesoło,na pytanie po co żyjemy,można odpowiedzieć,że żyjemy po to aby jeść,a jemy po to aby żyć.
Sami sobie w sumie co niektórzy odpowiadają na te pytanie .. a nadal się zastanawiają.
Po co żyjemy.. może powiedzmy sobie najpierw, że ludzie ostrożni.. siedzący na pupach i marudzący, jak to jest źle w ogóle nie żyją. Ci zastanawiający się nad sensem życia w tejże pełnej zadumy nad tym chwili także nie żyją :x
Sens życia - czerpać z Niego jak najwięcej pozytywnej energii, wydać potomstwo na świat i je "wychować", być odważnym, olewanie negatywów (są to wytwory naszego muniu)
Odwaga nie jest brakiem odczuwania strachu.. odwaga jest i powinna być naturalną umiejętnością działania mimo niego.
Jak dla mnie ludzie z podanym przeze mnie sensem życia żyją naprawdę..

Prostą odpowiedzią niektórych byłoby, że żyjemy po to aby cierpieć, żyjemy po to aby jeść, a jemy aby żyć. W śmierci klinicznej bywał już nie jeden, widzi się wówczas światełko w tunelu, wiem to z opowiadań tych osób. Ale nie każdy myśli negatywnie o swoim życiu,niektórym się powodzi,innym mniej,ale żyć chce każdy,ponieważ życie jest piękne,tylko ludzie w nim nie koniecznie.
Odnośnie tematu to wczoraj na polsacie leciał film pt. Linia Zycia, który opowiadał o grupie studentów, ktorzy postanowili zrobić eksperyment zbadania tego co jest po śmierci. Nieco mroczny.
Kiedys jak ludzie wierzyli w Boga to wiedzieli po co zyc, teraz ludzie od Boga odchodza i traca sens. Moim zdaniem sens zycia jest taki aby zostawic po sobie potomstwo. Miec normalny dom, zone, dzieci i szczesliwie zyc nie martwiac sie o problemy. To jest to osiagniecia tylko sie trzeba najpierw postarac w szkole czy na studiach. Wystarczy zarabiac 3000-4000zl miesiecznie i mozna sobie spokojnie zyc - bez luksusow ale tez nie w ubostwie.
Zyjemy po to by cieszyc sie zyciem.. dawac szczesie innym i byc szczesliwym i zadowolonym z teg co sie ma.. Nie warzne ile zarabiamy.. bo Ludzie torzy moga miec fortune i zarabac mnstwo pieniedzy wcale nie musza byc szczesliwi i czuc ze zyja.. jest wiele przypadkow ze ludzie torych stac na wszystko wcale nie sa szczesliwi.. Maja pieniadze moga sie uszczesliwiac w rozny sposob ale tylko na chwile.. Dla dwojki dzieci wystarczy kawalek patyka rzeby narysowac na piasku jakis rysunek i czerpac radosc z tego.. sa szczesliwi ? so.. przypomnijmy soebie jak nie wiele nam trzeba bylo do szczescia gdy bylismy mlodzi.. wraz z wiekiem potrzebujemy wiecej do szczescia? Nie sadze.. Nie wiem jak Wy ale ja zyje po to by dawac szczescie i radosc innym.. i sama czerpie z tego korzysci bo to daje szczescie mi.. Najwarzniejsza rzecza w zyciu jest usmiech.. zyjemy po to zeby sie usmiechac.. i sprawiac by inni tagze sie usmiechali :) wiecej usmiechow :) Usmiech= szczescie :)
To prawda, po to się żyje miedzy innymi,aby dawać coś z siebie innym, pomagać , czasami udzielać się charytatywnie. Chociaż pytanie nie jest głupie,bo przecież niejeden się nad tym zastanawia...po co ja żyję.... ano po to aby przekonać się, czy warto żyć.,aby przekonać się czy damy sobie radę, aby zobaczyć, jak będzie kiedyś,potem za kilka lat - lepiej,gorzej? Musimy żyć,aby sie o tym przekonać. Pozdrawiam.
Typowo filozoficzna rozkmina. Nie ma konkretnego celu ustawionego z góry przez kogoś dotyczącej naszej egzystencji. Żyjemy dlatego, że zostaliśmy urodzeni. A po co żyjemy? to każdy sobie wybiera, możesz się uczyć codziennie po 8h, nie korzystać z komputera i telewizora etc. a potem wyjść na kogoś porządnego i mądrego typu: Bill Gates itd. mieć pieniądze, poważanie i szacunek oraz zapisać się na karcie historycznej świata. Możesz mieć totalnie wyje... i robić to co się żywnie tobie podoba ale być szczęśliwym. Sam zdecyduj i wybierz. Oby nie było za późno.
O to własnie między innymi chodzi,że każdy żyje według własnego schematu. Jeden żyje żeby jeść, drugi je,aby życ. Każdy jest kowalem własnego losu, oraz jak sobie ktoś pościele,tak się i wyśpi. A jak będziemy sobie to życie układać i co z nim robić, decyzja należy do nas i wszystko od nas również zależy.Wówczas możemy sobie odpowiedzieć na pytanie po co żyjemy. Pozdrawiam.
Jestem w domu siedzę przy kompie w swoim mieście, w swoim rejonie kraju w Polsce. Polska jest w Europie a Europa jest kontynentem na naszej planecie Ziemii. Ziemia jest 3 planetą od Słońca a Słońce na obrzeżach galaktyki "Droga Mleczna". Przez Drogę Mleczną leci się parę lat świetlnych. Porównując światło ze Słońca dociera do nas w 8 minut a są to miliony kilometrów.
Galaktyk we wszechświecie jest niezliczona ilość. Naukowcy już mają różne koncepcje do tego co jest poza "naszym" wszechświecie.
A w tym całym ogromnym świecie jestem ja piszący tego posta. Z tej perspektywy jestem nic nie znaczącą częścią całości.
Ale jednak wiem że tu jestem i chcę tu być. Jestem świadom otaczającej mnie przestrzeni i tego co się w okół mnie dzieje. Mam potrzeby, bliskich na których mi zależy i marzenia które chciałbym spełnić.
Mam świadomość że kiedyś to się skończy i "mnie" jako tego co pisze tego posta, nie będzie. Ale dalej będę mała częścią całości.
A skąd się to wszystko wzięło? Wielki wybuch? Stwórca? W coś trzeba wierzyć.
Taka rozkimnka :p
A co do tych snów to pierwsze słyszę o OOBE ale miałem takie jakby kontrolowane sny. Ciekawe doświadczenie i daje do myślenia.
Polecam program na discovery "Podróże z Morganem Freemanem" czy jakoś tak. Tam mają ciekawe koncepcje. Ostatnio było o istocie duszy. Próbowano udowodnić istnienie duszy lub o "czasie".
Jedna z teorii czasu była ciekawa wg niej czas nie istnieje, jest tylko wytworem naszych mózgów w etapie ewolucji powstał. Jakby się temu przyjrzeć to w chwilach zagrożenia życia wszystko jakby zwalnia. Można to tłumaczyć wzrostem adrenaliny w organizmie ale jednak czas zwalnia.
Ostatnio edytowane przez SliVi ; 07-02-2012 o 01:37
Po co tu jesteśmy? To już kwestia zależna od każdego z nas. Jeśli mamy cel, do którego dążymy, to wiemy, że jesteśmy tu po to, by go osiągnąć. A jeśli żyjemy z dnia na dzień, pierd**ąc głupoty, jaki to świat zły jest, że nic nam nie wychodzi, że nic nie osiągniemy, że nie mamy przyjaciół i wszyscy nas olewają, że sczeźniemy w czterech ścianach bo nie dla nas szczęście, to tak będzie i skończy się na tym, że nam odjebie. Życie jest takie, jakim je odbieramy i to od nas zależy czy to nasze nastawienie zmienimy czy nie. Jedyną trudną kwestią jest sposób, jak to zrobić. Dla jednych ciągle patrzących wstecz i czarnowidzów przyszłości jest to niezwykle trudne. Takim, co patrzą w mniej szarych barwach na to, co może się wydarzyć, przychodzi to łatwiej. Indywidualną kwestią jest też to, czy wierzymy w przeznaczenie, czy raczej w swoje możliwości i w to, że sami kształtujemy naszą przyszłość. A co do tego skąd człowiek się w ogóle wziął na tym świecie? Wierzę, że życiu na naszej planecie i także temu we wszechświecie, które na pewno gdzieś jeszcze istnieje, przy pomocy szeroko pojętej ewolucji, dopomógł Ktoś, Kogo w chrześcijaństwie nazywamy Bogiem. Każdy z nas ma także własne wyobrażenie na temat tego, co kryje się pod pojęciem "życie wieczne" i indywidualnie kiedyś tam przekona się, czy jego wyobrażenia były prawdziwe :)
Niestety,jak żyjemy zależy właśnie niestety od nas samych.Tak musimy sobie to nasze nieraz nieszczęśliwe życie poukładać,aby w miarę przyzwoicie w nim egzystować.Nieraz w chwilach załamania,zastanawiamy się...no po co ja właściwie żyję?...żeby cierpieć?... nieraz trzeba dość wycierpieć,aby potem móc żyć zgodnie ze swoim sumieniem ,nie popelniając wcześniejszych błędów.
Nie popełniać wcześniejszych błędów i nie pchać się w to samo bagno ponownie- to jest sztuka. Człowiek chyba tak już ma, że lubi na własne życzenie utrudniać sobie życie. Buntuje się, stoi na swoim chociaż czasami wie, że nie ma racji ale robi to chyba już tylko z czystej przekory :) Wiem po sobie jak to jest. Nie słucham rad innych ludzi, nie uczę się na ich błędach kiedy to po pewnym czasie okazuje się, że mieli rację. Ale cóż jak to mówi mój mężczyzna "jak kaczka dupy nie zamoczy to się nie nauczy pływać" :)
Po co żyjemy? A jaki jest sens w zastanawianiu się nad sensem naszego istnienia? ;) Uważam, że nie ma potrzeby myślenia o tym po co żyjemy, tylko żyć i tyle. Widocznie tak miało być. Krótko mówiąc:
Wersja dla wierzących- Żyjemy, bo Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo, po to żeby ktoś opiekował się naturą pod jego nieobecność;)
Wersja dla naukowców tzw. ludzi trzeźwo patrzących na świat- taka jest kolej ewolucji, żyjemy po to żeby zmieniać świat i sprawiać, że będzie nam się żyło lepiej, łatwiej.
I coś dla wszystkich- żyjemy nie po coś tylko dla kogoś :) Życie być może polega na odnalezieniu osoby, która sprawi, że będziemy się cieszyć z tego, że chodzimy po tym świecie, a nie zastanawiać nad tym wszystkim, co jest prawdę mówiąc bezcelowe.
A więc, nie ma co gadać tylko żyć dalej. Pracować nad sobą i być lepszym człowiekiem :)
Jakakolwiek będzie odpowiedź ,wiem jedno,jeśli o mnie chodzi bardzo chę żyć i to dłuuuuugo.wcale nie muszę mieć żadnych luksusów,wystarczy,aby mi nie brakowało nigdy do pierwszego,ale najważniejksze jest to,abym była zdrowa.Bo jeśli ma się zdrowie,można wiele zdziałać,świat jest wtedy lepszy i chce się żyć,nie zastanawiając się wcale po co żyjemy.Podejrzewam,że niejeden zastanawia się co będzie dalej,jak będzie wyglądało nasze dalsze życie.Ja także się nad tym zastanawiam i mam nadzieję,że dowiem się kiedyś tego.Ważne także jest i to,aby przeżywać nasze życie godnie,iść prostą drogą nigdzie nie zbaczając,bo warto móc bez obrzydzenia popatrzeć na siebie w lustro i powiedzieć,jestem w porzo.Pa.
| « Anonyupload - Megaupload Anonimów. Prawda czy fałsz? | Wierzyć czy nie wierzyć. Ateizm vs religie - katolicyzm, buddyzm, judaizm, czy własny system wiary » |